Błękitna garsonka

Błękitna garsonka

17
0
SHARE

pasierbiewiczZapewne spostrzegliście, że w scenografii wszystkich eventów Platformy dominuje niezmiennie kolor niebieski.

Potencjalnemu wyborcy ma się to kojarzyć z lazurowym niebem, które jak wiadomo można oglądać tylko w dni pogodne i słoneczne – czytaj: „Platforma! Należeć do niej, z nią działać, z nią marzyć, z nią w planach nieulękłych, z nią w trosce bezsennej, to najpiękniejsze, co może się zdarzyć…”.

W myśl tej niebiańskiej wizji, odkąd przejęła ster państwa po Donaldzie Tusku, nasza pani Premier pokazuje się przed kamerami wyłącznie w chabrowych garsonkach – czytaj: „Obywatelu! Jestem błękitnym aniołem. Zaufaj mi, a twoja przyszłość będzie idylliczna i świetlista”.

I wszystko byłoby cacy, tylko ja się wychowałem na Marlenie Dietrich i tak sobie myślę, że nie byłoby takie głupie, gdyby przez wzgląd na powagę urzędu, pani Premier uskromniła ociupinkę dekolt i podłużyła spódniczkę. No i te czarne rajstopki do garsonki w kolorze blue. Sorry, ale przypomniała mi się sukienka żony Leszka Millera na spotkaniu z Janem Pawłem II. Tylko się pochlastać!

Krzysztof Pasierbiewicz
(nauczyciel akademicki)

(Przedruk za zgodą autora z bloga Salon24)

Post Scriptum

Zastanawiałem się, czy napisać tę notkę, lecz decyzję podjąłem po tym, jak któryś z rzędu celebryta piał z zachwytu w telewizji, że nareszcie premierem jest szykowna dama posiadająca wszystkie przymioty męża stanu.

Ja osobiście nie mam nic przeciwko wyglądowi i poziomowi pani premier Kopacz, gdyż podobnych jej kobiet są w Polsce miliony i należy je tak szanować.

Sęk jednak w tym, że jeśli wybiera się kogoś premierem dużego europejskiego państwa, to ten ktoś powinien być osobowością niezwykłą, tak pod względem intelektualnym, jak i wizerunkowym.
A pani Kopacz nie potrafi wypowiedzieć bez kartki dwóch zdań złożonych bez zgubienia wątku.
Na domiar złego źle mówi po polsku, i powiedzmy to otwarcie nie ma kindersztuby i charyzmy. Powiem więcej nigdy miała nie będzie, bo z tym trzeba się urodzić. To oczywiście nie jej wina, ale premier bezwarunkowo musi takie cechy posiadać.

Gorzej. Skoro tego nie widzą ci, którzy panią Kopacz na to stanowisko wybrali, to znaczy, że nie czują, iż popełnili błąd. A to już nie jest do śmiechu bynajmniej, bo wychodzi na to, że Polską rządzą ludzie, którzy sprawią, że świat znów zacznie Polskę postrzegać jako kraj prowincjonalny i zaściankowy. I stąd właśnie moja notka. Więcej: http://salonowcy.salon24.pl/608852,blekitna-garsonka

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź