Chcą zadusić Kraków

Chcą zadusić Kraków

40
0
SHARE

Znowu protest przeciw wycinaniu drzew, jedynego narzędzia do usuwania toksyn krakowskiego smogu, którym władze miejskie się nie przejmują. Ironią jest podjęcie uchwały o zakazie palenia węglem w paleniskach domowych i użytkowych z obowiązującym terminem od 2019 roku, to znaczy że jeszcze przez trzy lata trujemy się równo i głęboko. W lokalnych mediach z nawiązką odtrąbiono już sukces ciężkiej pracy prezydenta Majchrowskiego i rządzącej lokalnie ciągle jeszcze ekipy PO PSL.

Ta rzekoma walka ze smogiem w Krakowie ma swoistą ścieżkę zdrowia dla Krakowian, którzy wytrwale protestują niemal przy każdej budowie gdzie deweloperzy ochoczą rąbią zielone drzewa bo urzędnicy nie dbają o uporządkowanie przepisów ochronnych przy sprzedaży działek.  Ostatnio dotyczy to budowy Budimexu w Czyżynach, gdzie trwa zabawa w kotka i myszkę z protestującymi i przy każdym kolejnym proteście zmienia się liczba drzew, które deweloper  chce wyciąć. Inicjatorów protestu próbuje przechytrzyć  podsuwając im podczas protestu do podpisu swoje warunki (te z ustępstwami). Jednak ludzie są ostrożni i nie dają się wyprowadzić w pole.

I co z tego że ciągle protestują, kiedy zwykle kończy się tak samo – powstaje zaplanowana budowla tam gdzie miała powstać zgodnie z dogadaniem się z wydającymi pozwolenia urzędnikami. Przykład to budynek obok sądów, który wyrósł na zielonym skwerze – także protestowali mieszkańcy.

Zorientowani wiedzą, że Kraków jest miastem specyficznym pod względem zabudowy i już przed wojną posiadał plan zagospodarowania przestrzennego, który kategorycznie zabraniał jego naruszenia. Wytyczone  w tym planie korytarze przewietrzania były świętością i na ich drodze pod karą nie można było nic wybudować, ani wyciąć drzew. Co się stało z tym planem w momencie dorwania się do władzy tzw. hołoty, nierozumiejącej problemu architektonicznego usytuowania miasta w tzw. niecce – zagłębieniu ściągającym wszelkie trujące świństwo dymów, pyłów i innych zanieczyszczeń? Niestety w obliczu faktów i wbrew opiniom kreowanym na kanwie dalekiej historycznej przeszłości Kraków nie wydaje się być zbiorowiskiem ludzi światłych.

Ten protest wobec wycinki drzew rozpoczął się w połowie marca po tym, jak Wydział Kształtowania Środowiska po naciskach mieszkańców odmówił ich wycięcia. Budimex odwołał się od decyzji UMK, obecnie trwa postępowanie przed Samorządowym Kolegium Odwoławczym (śmieszne, bo czym to się różni tylko inni urzędnicy). Na pozór działania mieszkańców przyniosły pierwsze efekty: deweloper zadeklarował, że niezależnie od decyzji SKO ograniczy swoje zamierzenia: z planowanych 51 do ścięcia przeznaczy tylko 11, oprócz tego 35 przesadzi (wcześniej zapowiadał wycięcie 25, przesadzenie 15). Oprócz tego deweloper ma zagospodarować dwa skwery na pobliskich terenach miejskich. Budimex złożył wniosek o zawarcie ugody z UMK. Mieszkańcy niedowierzają więc spotkania będą jeszcze trwały w ramach protestu.

Sęk w tym, że jeszcze nie zdarzył się przypadek, aby przegrana była po stronie dewelopera i jego argumentów czyli pieniędzy. W Krakowie zabudowuje się już ostatnie tzw. korytarze przewietrzania i wycina zieleń tzw. płuca Krakowa, pozostaną tylko czarne płuca ludzi i powiększane cmentarze – pomyślności Krakowianie.

Stanisław Styczyński

Fot. Boxnew.pl

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź