Cud wyborczy na drodze S7

Cud wyborczy na drodze S7

16
0
SHARE

Chciałoby się rzec – uwaga na naciągaczy. Bo czy na pewno się coś obiecane spełni, czy jak wiele  obietnic wyborczych może spełznąć na niczym po zakończeniu kampanii wyborczej, przecież wielokrotnie już tak za tego rządu było. Choćby w sprawie słynnych JOW-ów, na które zbierali podpisy trzej tenorzy Platformy Obywatelskiej, a potem wyrzucili do kosza. Tymczasem ogłoszono, że droga S7 Warszawa-Kraków na odcinku od Krakowa do granic województwa świętokrzyskiego wpisana jest do rządowego Programu Budowy Dróg Krajowych do 2023 roku. Najłatwiej obiecywać gruszki na wierzbie, która ma obrodzić za wiele lat, ale równie dobrze może nie obrodzić.

To inwestycja, o którą od dawna dopominają się jej potencjalni użytkownicy i mieszkańcy Małopolski. Było też wiele inicjatyw poselskich ale widocznie Małopolska nie leżała w priorytetowym planie opcji PO PSL.

Bardziej prawdopodobne jest jednak, że odcinek drogi S7 o którym mowa w owym  Programie nigdy nie powstanie zaplanowany na tak odległa perspektywę że nie trzeba się z jego wykonania tłumaczyć nawet w swojej czteroletniej kadencji. Wskazuje to w dużej mierze, że dokument ten jest jedynie przedwyborczą obiecanką, a nie poważnym zobowiązaniem rządu – twierdzi większość nie tylko polityków. Teraz rządzący aby zapewnić sobie reelekcję na kolejne cztery lata nic nie robienia są w stanie obiecać „złote runo” dla każdego wyborcy bez wyjątku.

Ogłoszenie tego cudu dla drogi S7 dokonało się podczas w trakcie objazdu premier Kopacz po kraju, który powszechnie jest uważany za element kampanii wyborczej. Inną wątpliwością w opublikowanym w marcu br. projekcie Programu, oraz w jeszcze wcześniejszych wersjach, przy każdym odcinku drogi były podane kwoty, które są potrzebne do jego budowy. Natomiast jak można zauważyć, w zaprezentowanym dokumencie przedstawiono jedynie sumaryczną kwotę, która zdaniem rządu jest potrzeba do realizacji wszystkich inwestycji.

Nie ma jednak możliwości sprawdzenia, czy koszty poszczególnych inwestycji faktycznie sumują się do podanej przez rząd kwoty 107 mld zł, a co za tym idzie czy rząd zapewnił finasowanie dla wszystkich tych inwestycji. Trzeba zauważyć również, że 107 mld zł to kwota o 14 mld zł wyższa niż ta przeznaczona na drogi w poprzednim projekcie Programu, a dodatkowe pieniądze miałyby pochodzić głównie z budżetu państwa i Krajowego Funduszu Drogowego.

W obliczu pogarszającej się sytuacji gospodarczej na świecie, związanej z obawami o sytuację w Chinach, założenie przez rząd, że będzie można przeznaczyć na drogi więcej pieniędzy z budżetu państwa, wydaje się być przejawem myślenia życzeniowego i przedwyborczych obietnic bez okrycia.

Tym bardziej, że dotychczas często pomijana była Małopolska przy dzieleniu funduszy na kluczowe inwestycje drogowe.

Maria Małecka

Fot. Youtube.org

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź