Kiedy piłka nożna była jeszcze piłką

Kiedy piłka nożna była jeszcze piłką

1
0
SHARE

Fot.ul. J.KałużyRzecz o Józefie Kałużyczłowieku legendzie, niedościgłym guru,  genialnym piłkarzu Cracovii, o dziadku Agnieszki Radwańskiej – panu Władysławie Radwańskim wychowawcy Agnieszki, która wyniosła na wyżyny świata polski tenis i o innych bywalcach kultowej kawiarenki RIO na św. Jana pod piątym. Rozważania i wspominenia felietonisty i popularnego blogera Salonu24, dr Krzysztofa Pasierbiewicza.

Dla poety Kraków  to zaczarowany dorożkarz, zaczarowana dorożka, zaczarowany koń
dla mnie zaś  niegdysiejszego trampkarza i dozgonnego kibica Cracovii Stołeczne Królewskie Miasto to także zaczarowany zamek, zaczarowane kościoły, zaczarowane uliczki i zapadłe mi głęboko w serce zaczarowane boisko przycupnięte na lewym skraju krakowskich Błoń patrząc na Kopiec Kościuszki od strony Uniwersytetu Jagiellońskiego. To zaczarowane miasto  w którym jak nigdzie indziej na świecie życie płynie tak wolno, iż kac mija nim jeszcze zdoła się zrodzić ma także  zaczarowany Rynek  który każdego dnia, punktualnie o godzinie drugiej, bez względu na aurę spotykanym jeszcze tylko pod Wawelem dostojnie wolnym krokiem okrąża trzy razy grupa „starszych panów” którzy całe życie oddali dla sportu i choć niektórzy dobijają już siedemdziesiątki ci wciąż pełni życia atleci latem grywają w tenisa, a zimą szaleją na nartach tak dziarsko że niejeden młodzian mógłby pozazdrościć

Owej grupie uczelnianych wuefistów  i namiętnych miłośników sportu jeszcze do niedawna przewodził śp. Władysław Radwański dziadek i wychowawca Agnieszki, która wyniosła na wyżyny świata polski tenis To pan Władysław właśnie animował zapalczywe dyskusje owych pasjonatów sportu  kiedy spotykali się na kawie w kultowej kawiarence RIO na św. Jana pod piątym i nigdy nie zapomnę ich niekończących się dyskusji, debat, polemik, zajadłych sporów, a częstokroć kłótni  kto był w tym roku lepszy w „świętej wojnie” między Wisłą a Cracovią.

Boże! Ileż w tym było młodzieńczego żaru i autentycznej pasji lecz choć sobie nieraz do oczu skakali godziła ich zawsze jednocząca miłość do Cracovii, za którą poszliby w ogień.

Częstokroć nurtowało mnie pytanie kto im zaszczepił tę miłość, aż zrozumiałem że tę ich klubową namiętność od małego chłopca kształtował niedościgły guru  Józef Kałuża – człowiek legenda   genialny piłkarz Cracovii, najstarszego i nieprzerwanie istniejącego klubu sportowego w Polsce
gracz nad graczami  i wiekopomny symbol dziewiczego dla futbolu czasu kiedy piłka nożna była jeszcze piłką nożną a piękno tej kształtującej ludzkie charaktery gry zespołowej zawierało się w sportowej rywalizacji  a nie, jak to dzisiaj bywa  wyrachowanej pogoni za mamoną.

Żródło oryginalne:

http://salonowcy.salon24.pl/564980,zaczarowane-miasto-zaczarowane-boisko-zaczarowany-gracz

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź