Komentarz tygodnia

Komentarz tygodnia

0
0
SHARE

ptaszkiewiz

Sławomir Ptaszkiewicz wywołany przez protestujących podczas niedzielnego pikniku przeciw zabudowie urządzonej, zielonej działki przy Rondzie Mogilskim, o czym pisaliśmy w artykule pt. „Ptaszkiewicz wywołany – obywatelskie pikniki”, odpowiada jak miasto powinno rozwiązywać tego typu problemy. Odpowiada też na pytanie protestujących, czy mógłby wykupić teren zielony od miasta i przeznaczyć do użyteczności publicznej?

– Taki przykład jest w Krakowie, byłem jego inicjatorem 12 lat temu a chodziło o Pałac na Szlaku (również Pałac Montelupich, Pałac Tarnowskich), dawna siedziba Polskiego Radia, gdzie część terenu została udostępniona na cele publiczne poprzez działania partnerstwa prywatno publicznego.

– Szukałem takiego rozwiązania pomiędzy Kościołem (do klasztoru należała działka z tyłu obiektu) poprzez wydzierżawienie tego terenu przez inwestora od klasztoru i udało się rozwiązać problem połączyć inwestycję z korzyścią dla wszystkich. Po renowacji terenu przez inwestora część udostępniona została na cele publiczne.

– Na świecie są sprawdzone przykłady na rozwiązywanie tego typu problemów, a to że u nas nie bierze się z nich przykładu jest jednym z moich głównych zarzutów na politykę inwestycyjną miasta.

–    W Nowym Jorku na Manhattanie funkcjonuje tego rodzaju program partnerstwa publiczno prywatnego, który także w Polsce można z powodzeniem zastosować. Będzie okazja zapytać o to  wnikliwiej i w szczegółach panią Raquel Ramati podczas pobytu w Krakowie 17 października na  Festiwalu „Your City Our City” . Należy zaznaczyć, że  R. Ramati jest polskiego pochodzenia i to ona odpowiada za obecną architekturę Manhattanu i za ten program.

– Program pani Ramati opiera się na kilku podstawowych elementach. Trzeba pokazać inwestorom korzyści płynące z takiego partnerstwa  i stworzyć mechanizmy do ich spełnienia. Dlaczego miasta, gminy w Polsce nie radzą sobie z inwestycjami – w większości dlatego że brakuje na nie środków, a ten problem mogą rozwiązać inwestorzy, ale do tego potrzeba dialogu.

– Na dzień dzisiejszy w naszych urzędach toczy się gra w niewiadome, inwestorzy nie wiedzą kiedy dostaną pozwolenie na budowę, nie wiedzą jakie proponuje im się warunki, nie ma żadnego dialogu, nie mówiąc już o mechanizmach wzajemnych korzyści.

– Mechanizmy powinny być czytelne dla stron i również jawne dla dialogu społecznego. Powinny być pokazane korzyści, które tworzą możliwość dla biznesu z jednej strony ale w innych obszarach ten biznes przyczyni się do poprawy jakości przestrzeni publicznej, nie może być z nią w sprzeczności. Żeby to było możliwe – powtarzam potrzeba dialogu.

– Dzisiejsze zarządzanie miastem w sferze inwestycji skupia się na przerzucaniu mało ważnymi argumentami czy pozwolić na budowę o jeden czy dwa metry wyżej czy niżej, tracąc wagę problemu zamiast zastanowić się jaki to ma wpływ na okolicę. A jeżeli pozwolimy na wyższą zabudowę to co w zamian?

–  Projekt na Manhattanie w niektórych uzgodnionych punktach dopuszcza wyższą zabudowę, ale w zamian rozwiązuje problem mieszkań komunalnych, które inwestor wybuduje w ramach kwartału tej konkretnej zabudowy lub w sąsiedztwie.

Mówi pan to z pewną nutą irytacji i zniecierpliwienia w domyśle, że mogłoby tak być w Krakowie?

– Oczywiście, to jeden z moich głównych zarzutów – powtarzam. Urząd miasta pod obecnym zarządem prezydenta Jacka Majchrowskiego nie jest aktywnym graczem na rynku inwestycji, nie tworzy sprzyjających inwestorom warunków, ani możliwości wzajemnego partnerstwa publiczno-prywatnego. Czyni to miasto mało atrakcyjnym inwestycyjnie, kiedy inwestorzy muszą się sami wpraszać z ofertami, a urzędnicy siedzą jak w zamkniętej twierdzy.

Co konkretnie powinni robić?

– Tworzyć i wdrażać pomysły, kreować idee chociażby te sprawdzone już na świecie – dałem przykład Manhattanu. Próbować szukać wsparcia tych idei w środowisku biznesu.

– Świat stał się dziś globalną wioską i inwestorzy idą tam gdzie się ich oczekuje i wspiera. To jedna z przyczyn, że w Krakowie dzieje się tak jak widać. Z jednej strony brak polityki inwestycyjnej a z drugiej nieuwzględnianie potrzeb społecznych. Stąd nasilają się protesty.    

Dziękujemy za rozmowę,

rozmawiała G.G.

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź