Kraków: Wielkanocna wyprowadzka komunistów

Kraków: Wielkanocna wyprowadzka komunistów

46
0
SHARE

Tak się składa, że Kraków ukochał komunistyczne nazwy  ulic, wprawdzie nie ma Waryńskiego jak do tej pory ma Warszawa ale Kraków ma takich ulic rekordową liczbę do wymiany – trzydzieści. Przed Świętami Wielkanocnymi radni Krakowa obradowali nad problemem „wyeksmitowania” towarzyszy z niedalekiej przeszłości i niektórym rdnym tzw. lewicowo przychylnym ten pomysł się nie podoba.

Wiadomo już że w niedługim czasie ma wejść ustawa  definitywnie kończąca z cokołami na których stoją sobie w Polsce nierzadko „zbrodniarze”, którymi są towarzysze ubowcy. Ci, którzy urządzali nam Polskę Ludową przy udziale czerwonoarmiejców. Urządzali nam tę biedną Polskę przy pomocy mordów na bohaterach, których teraz wykopujemy z dołów śmierci. Ciężko idzie to wykopywanie bo na szczątkach pomordowanych leżą sobie dalej oprawcy, pyszniący się marmurowymi „tablicami chwały”.

Krakowski IPN wyprzedzająco wskazał władzom miasta zmianę nazw sześciu ulic, bo jak stwierdzono – ponieważ za patronów mają one działaczy komunistycznych. W mediach pojawiły się informacje sugerujące, że radni PiS popierają pomysł IPN, a inni go krytykują gdyż według  tych drugich wiąże się to z kosztami. Radna Jantos stwierdziła że na to był czas w latach 90-tych.

Znamy szereg przypadków walki solidarnościowych środowisk z pomnikami komunistycznymi, które swój finał znalazły w sądach, więc jak widać nadszedł wreszcie czas aby te cokoły oczyścić i nie szukać pretekstów do obrony zaśmiecania historii hańbą, którą i tak wytknie nam młodsze pokolenie.

Ulice, które wskazał IPN, to Szenwalda, Dziedzica, Kajty, Szumca, Szwai i Marcika. Wszyscy oni,  patroni ulic byli działaczami najpierw Komunistycznej Partii Polski, a później Polskiej Partii Robotniczej. W ocenie IPN prowadzili działalność antypolską i byli jawnymi wykonawcami woli Związku Radzieckiego. Taki Jan Szwaja, pseud. „Siekiera”, w czasie wojny dowodził oddziałem Gwardii Ludowej i napadał na polskie dwory ziemiańskie.

Przeciwnicy zmian nazw ulic wnoszą, że wiąże się to z konkretnymi problemami dla osób, które przy tych ulicach mieszkają (przy ulicach wskazanych przez IPN zameldowanych jest 951 osób). – To oznaczałoby dla nas wymianę wielu dokumentów, co byłoby sporym utrudnieniem.

Ustawa, która ma wejść najprawdopodobniej  zminimalizuje wszystkie przeszkody dla mieszkańców łącznie z kosztami (w nowych dowodach nie ma miejsca zamieszkania), a problemy z zapamiętaniem nowej nazwy zdają się być mało poważne.

Tym razem zapowiadana ustawa ma się uporać z echem komunizmu przez jeden rok, potem wykonanie będzie nadzorował IPN a po roku od opornych samorządów wykonanie wyegzekwuje wojewoda. W przypadku Krakowa dobrze, że problem wypłynął wcześniej, gdyż z wyprowadzką aż trzydziestu towarzyszy można w rok nie zdążyć.

Niektóre media jednak uparcie sugerują rzekome kłopoty mieszkańców  mimo, że koszty zmian poniesie samorząd, już się podsuwa wymówkę że będzie to wydatek de facto podatników. Podnosi się też  kontrowersje w związku z nazwami ulic np. pisarzy (takich jak chociażby Karol Bunsch, Jan Kurczab czy Hanna Mortkowicz-Olczak), którzy w 1953 r. podpisali rezolucję Związku Literatów Polskich w Krakowie ws. procesu krakowskiego. Był to pokazowy proces wymierzony w Kościół katolicki, a list wyrażał poparcie dla wyroku skazującego. Także z innych powodów jest kontrowersja, jak choćby w kwestii ulic mających za patronów pisarzy czterech księży i trzech osób świeckich, którzy  zostali uznani za agentów amerykańskiego wywiadu. Ten pomysł krytykuje prof. Jerzy Jarzębski, historyk literatury z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Uważam tego typu rozliczenia za bezsensowne. Wiadomo, w jakich warunkach te podpisy były zbierane, często były wymuszane na tych pisarzach. Chciałbym wiedzieć, jak zachowaliby się ci wszyscy, którzy teraz z taką łatwością ferują wyroki, gdyby im kazano podpisać taki list powiedział  profesor Jarzębski.

I tak o zmianie nazw ulic decyduje rada miasta, a opinię wyda komisja kultury rady i działający w niej zespół ds. nazewnictwa. Przewodnicząca tej komisji, radna Małgorzata Jantos, uzasadniała, że „zmiana nazw ulic powinna być przeprowadzone na początku lat 90. XX wieku, kiedy dekomunizowaliśmy ulice. Uzasadnienie ideologiczne bywa słuszne, ale z drugiej strony są koszty społeczne i finansowe. A te poniosą obywatele bezpośrednio lub pośrednio z naszych podatków”. Radnej nie podoba się także przerzucanie kosztów zmian na samorząd.

W Krakowie raczej jest szansa sprawnego załatwienia tej wstydliwej czynności, gorzej może być w Warszawie z otarciem łez pani prezydent Gronkiewicz Waltz, jak wiadomo niedawno jeszcze chciała przywracać na miejsce po rozbudowie ulicy pomnik radzieckich żołnierzy „Czterech Śpiących”.

Stanisław Styczyński

Fot. Youtube.org

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź