Marcin Wolski – Skazani na współpracę

Marcin Wolski – Skazani na współpracę

6
0
SHARE

wolskiSkorzystaliśmy z wypowiedzi Marcina Wolskiego w ostatnim felietonie dla Gazety Polskiej – „Moim zdaniem” wypowiedział się na temat sytuacji politycznej w czasie ostatnich wyborów samorządowych. Można by o nim powiedzieć filozof, bo choć z wykształcenia historyk, jest pisarzem, wnikliwym publicystą, przede wszystkim satyrykiem formatu Stańczyka. Kocha Polskę i wypowiada myśli które niewątpliwie przejdą do historii.  

– Polska prawica wykonała gigantyczną robotę, zdecydowała się na zjednoczenie sił, prezes Kaczyński  dwoił się i troił. Ale czy zrobiono wszystko? Czy kandydaci nie pojawili się zbyt późno, czy kampanii nie powinno towarzyszyć jeszcze większe otwarcie na inne środowiska prawicowe, na stowarzyszenia, organizacje regionalne, kluby? Sama kadrowa partia w starciu z przeciwnikiem, który jak nowotwór wżarł się w Polskę, może nie wystarczyć. Potrzeba wielkiego, masowego, oddolnego ruchu, oburzonych, skrzywdzonych, zaniepokojonych. Ruchu jak Solidarność w 1980 r.

– Jest w Polsce wiele zła i niesprawiedliwości – i wielu, którzy to widzą. Jeśli uda się ich włączyć, wyrwać z apatii i bierności, dojdzie do zmiany.

– Walka nie jest równa, ale pojawiają się atuty – w ciągu ostatnich lat zwiększył się zasięg wolnych mediów. Zróżnicowanych, ale moim zdaniem skazanych na współpracę ! Za wszelką cenę!

– Prawica powinna podjąć też najważniejszy dialog – z Kościołem i jego lękliwym stosunkiem do rzeczywistości. Czy musi się ziścić hasło „Biedroń burmistrzem w każdym mieście”?! Czy hierarchowie stracą złudzenia co do strategii aktualnej władzy dopiero wówczas, gdy księża w sutannach nie będą mogli pojawiać się na ulicach, a używanie znaku krzyża zostanie prawnie zakazane?

– Na szczęście tu i ówdzie ukazują się samorządowe wyspy, terytoria utrzymane lub odzyskane. Mało ich, ale od mądrości radnych i burmistrzów będzie zależało, czy aktywa zaowocują. Czy Podkarpacie stanie się polskim Piemontem – azylem dla artystów zakazanych gdzie indziej, kuźnią kadr, miejscem najlepszego w Polsce wykorzystania funduszy unijnych? Oby! Nie obrażajmy się na Polaków, nawet jeśli jeszcze raz wybrali głupio.

I na koniec z wielką satysfakcją przytoczę jedną ze „złotych opowieści” Wolskiego – satyryka filozofa, gdyż ona najtrafniej pokazuje naszą historię w pigułce, ale niestety trafi zapewne tylko do nielicznych umysłów, żeby nie powiedzieć – wybranych i mam nadzieję do nas młodych. Oto ona:  

– Piękną historię opowiedział mi Tadeusz Zysk, mój wydawca. Był w jego wielkopolskim dworze zegar stary, który podobno pewnego dnia 1795 r. zamilkł i stanął, nie dając się w żaden sposób uruchomić. Ówczesny dziedzic za głowę się chwycił, bo wiedząc, co się w kraju dzieje, najgorszych wieści mógł się spodziewać. „Nie masz już Rzeczpospolitej!” – zakrzyknął. I miał rację.

– Mijały lata i epoki, odchodziły kolejne generacje, zmieniali się właściciele, a zegar stał, mimo wszelkich podejmowanych prób uruchomienia i starannej konserwacji. Aż raz, w pewien smolisty, jesienny wieczór, stęknął głęboko, zgrzytnęły tryby, ozwał się głęboki dźwięk bicia i machina ruszyła. Domownicy porwali się od stołu, pojmując, że stało się coś niezwykłego, nadzwyczajnego! Był 11 listopada 1918 r. – zmartwychwstała Polska.

Opracowanie na podstawie felietonu z Klubów GP: http://www.klubygp.pl/moim-zdaniem/

St. Styczyński

 Foto. www.klubygazetypolskiej.pl

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź