Nadszedł czas na masowy protest, a nie harcerskie zabawy

Nadszedł czas na masowy protest, a nie harcerskie zabawy

1
0
SHARE

pasierbiewiczKażde dziecko widzi, że obecna władza doprowadziła do ewidentnego kryzysu państwa.

Na naszych oczach odbywa się żenująca granda wyborcza, a ostatnie występy PKW pokazały, że wybory w Polsce nadzorują krańcowo nieodpowiedzialni i niekompetentni urzędnicy.

A więc wynik wyborów samorządowych utracił wiarygodność w oczach społeczeństwa i moim zdaniem konieczne jest powtórzenie tych wyborów, gdyż przyzwolenie na hucpę, która właśnie odbyła się na naszych oczach byłoby wyrażeniem zgody na podobne manipulacje wyborcze w przyszłości.

Jednakże obecna władza wie, że przegrana koalicji PO – PSL będzie dla niej oznaczała koniec bezkarnego dotąd zawłaszczenia Polski.

Dlatego zagnieżdżeni w PO i PSL post-komunistyczni beneficjenci okrągłego stołu zrobią wszystko by władzy nie oddać i nie można wykluczyć próby zafałszowania wyniku wyborów parlamentarnych.

W tej sytuacji jedyną drogą ratowania Polski wydaje się być ogólnokrajowy protest społeczny przeprowadzony w ramach norm demokratycznego państwa, do czego ludzie mają gwarantowane Konstytucją prawo.

Przykro mi to mówić, ale z zażenowaniem oglądałem wczorajszą „okupację” siedziby PKW i jej późniejszą pacyfikację.

Bo wczorajsi „dysydenci” powinni zdawać sobie sprawę, że od czasów protestu „Solidarności” upłynęło już wiele lat i to, co kiedyś było heroiczne dzisiaj jest po prostu żałosne, a kilka osób „nawiedzonych” nie wygra z obecną władzą, która jest o wiele bardziej bezwzględna i cyniczna niż niegdyś komuniści, którzy przynajmniej stwarzali pozory, że się liczą z ludźmi – vide dzisiejsze aresztowania „okupantów” lokalu PKW z dwoma dziennikarzami włącznie.

I trzeba sobie otwarcie powiedzieć, iż wczorajszy spektakl z Ewą Stankiewicz, Grzegorzem Braunem, Przemysławem Wiplerem, Korwinem Mikke et consortes w rolach głównych mógł zdegenerowaną koalicję rządzącą jedynie rozśmieszyć.

Bo protestujący powinni wiedzieć, że się jak ognia należy wystrzegać przywódców nawiedzonych. Jak ognia unikać tonu mentorskiego, stronić od tonów śmiertelnie poważnych i przesadnie martyrologicznych. Że w akcjach protestacyjnych należy wystrzegać się gestów nadmiernie patetycznych i dramatyzyjących, bo to sprawia wrażenie cierpiętnicze, co śmieszy i odstręcza ludzi młodych.

Mam już swoje lata i jak oglądałem wczorajsze zajścia w siedzibie PKW, jak żywo przypomniały mi się metody jakie stosował czerwony reżim przeciwko zbuntowanym Polakom. Chodziło o to, żeby protestujących zwabić z ulicy do zamkniętego obiektu, gdzie można było ich z dziecinną łatwością spacyfikować. Stary, wypróbowany, komuszy numer. I żadnej odpowiedzialności za to draństwo, bo członkowie PKW po kolei zaczynają się podawać do dymisji.

I na taką właśnie przynętę dali się wczoraj nabrać „okupanci” lokalu Państwowej Komisji Wyborczej, którzy zostali tam wręcz zaproszeni przez tę Komisję, a dokładniej ludzi, którzy dobrze wiedzą, jak się tłumi protesty społeczne, bo przed laty tworzyli strategie i regulacje prawne likwidowania takich demonstracji i karania „winnych”, za co ich sowicie wynagrodził generał Jaruzelski.

Moim zdaniem Polsce potrzebna jest dzisiaj ogólnospołeczna, pokojowa „rewolucja” na wzór tej, jaką przeprowadzili młodzi ludzie protestujący przeciw ACTA, kiedy Donald Tusk próbował się zamachnąć na Internet.

Ale jak tę rewolucję przeprowadzić??? Pytają sceptycy.

Jeszcze raz powtarzam. Tak, jak to zrobiła polska młodzież protestująca przeciw ACTA. Pamiętacie??? W swym proteście byli wspaniali!!! Mimo trzaskających mrozów wykazali ogromną odwagę, samozaparcie, rozmach, siłę, potencjał intelektualny i zadziwiającą zdolność organizacyjną, lecz także, co bardzo istotne, młodzieńczą radość życia, pomysłowość, humor i wielką kulturę.

Pokazali, że jest szansa żeby zmienić Polskę, na co wielu straciło nadzieję. Nie dali się podstępnie zagonić do zamkniętych obiektów. Nie dopuścili by ich dokonania zagospodarowali dla siebie cwani rutyniarze. Dokończyli protest sami! Bez pomocy polityków! I po raz pierwszy w historii III RP rzucili władzę na kolana (Tusk musiał im ustąpić).

Dlatego uważam, że protest w sprawie powtórzenia wyborów samorządowych powinni zorganizować głównie ludzie młodzi. Bo jeśli to prawda, że w ubiegłą niedzielę młodzież szkolna i licealna zagłosowała przeciw obecnej władzy jest na to realna szansa, bo widać, że młodym ludziom otworzyły się już oczy. Ale to musi być protest masowy, tak jak wtedy przeciw ACTA, kiedy na ulice WSZYSTKICH miast i miasteczek wyszły JEDNOCZEŚNIEsetki tysięcy młodych Polek o Polaków.

Ale, co bardzo ważne, ci młodzi ludzie powinni przeprowadzić protest wyłącznie własnymi siłami! Jak od zarazy stronić od „życzących im dobrze” pośredników i doradców, szczególnie z kręgów Gazety Wyborczej, lecz także Gazety Polskiej.
Bo stać ich na samodzielność, gdyż w przeciwieństwie do skażonych komuszą mentalnością starszych pokoleń Polaków potrafią myśleć niezależnie, a także podejmować szybkie i odważne decyzje! Potrafią się również błyskawicznie organizować i komunikować w Internecie.

Ale, co ważne powinni protestować pokojowo, z uśmiechem na ustach, co uniemożliwi siłową pacyfikację takiego zrywu.

A co jeszcze ważniejsze, powinni protestować konsekwentnie i nieustępliwie, aż do uwieńczonego sukcesem końca.

A co na to powiedzą Kopacz i Kaczyński???

O pani Kopacz należy zapomnieć, bo to strusiowato nielotna pacynka, która się już wielokrotnie ośmieszyła, jako nie do końca poważny polityk i premier, a także skrajnie cyniczny lawirant.

Natomiast Jarosław Kaczyński, choć niektórym będzie trudno sobie to wyobrazić, powinien moim zdaniem podprowadzić obóz prawicowy do władzy i już teraz zapowiedzieć, że po wygraniu wyborów parlamentarnych 2015 odda Polskę w ręce ludzi młodych, co nie znaczy dzieci.

Żeby sobie urządzili państwo po nowemu i kompatybilnie z tempem i specyfiką zmian dokonujących się w Europie i na Świecie.

W przeciwnym razie będziemy do us…nej śmierci oglądali w telewizji harcerskie podchody, a rządząca koalicja będzie sobie z nas jaja robić!

Krzysztof Pasierbiewicz
(nauczyciel akademicki)

Post Scriptum

Żeby wszystko było jasne. Uważam, że intencja protestu była oczywiście słuszna, alemoment i forma jego wykonania okazały się przeciwskuteczne.

Post Post Scriptum
A oto dlaczego należy powtórzyć wybory samorządowe – patrz fundamentalnie ważny wpis blogera Grzegorza Kniaziewicza:

http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=14316&Item…

„Zadajmy sobie proste pytanie, dlaczego ani PKW do tej pory, ani nawet ktokolwiek – w tym oczywiście nieudolna opozycja – nie może i nie potrafi podać wyników wyborów?

Dlaczego nadal nawet na poziomie małego obszaru, jakim jest n.p. powiat, nie były przez bardzo, bardzo długi czas wiadome wyniki wyborów??? Dlaczego nie są znane nam bardzo długi czas wyniki wojewódzkie???

„JAKI TO PROBLEM byśmy, bazując na paluszkach lub kalkulatorach, potrafili sobie PODSUMOWAĆ owe wyniki??? Dlaczego opozycja tego nie potrafi zrobić? Dlaczego tak trudne jest zliczenie głosów z protokołów???

Kochani wyborcy musimy sobie to jedno fundamentalne wydarzenie uzmysłowić, że NIE BYŁO tych protokołów – gdyż członkowie Komisji Wyborczych postępowali zgodnie i według szkoleń, stosując się do mechanizmów i dyrektyw PKW, jakie podczas tych wyborów zostały im narzucone w obwodowych komisjach wyborczych! W rzeczywistości katastrofa systemu komputerowego, spowodowała na długi czas kompletny BRAK POWYBORCZYCH LEGALNYCH PROTOKOŁÓW.
Dlaczego tak twierdzę? Ano byłem podczas tych wyborów członkiem jednej z Obwodowych Komisji Wyborczych i wiem dobrze o czym piszę (nie po raz pierwszy w życiu w związku z czym mam porównanie).

Dawniej, po wstępnym przeliczeniu wszystkich głosów, nanoszono dane najpierw ołówkiem na goły, przygotowany urzędowy druk protokołu. Sumowanie pewnych kolumn, krzyżowe sprawdzanie wyników – według pewnych reguł opisanych w tymże druku urzędowym – pozwalało na oczach całej komisji zweryfikować, czy nie ma jakichś błędów arytmetycznych i gdy już wiadomo było, że wyniki są OK.! wtedy na innym bliźniaczym druku (lub na tym samym po wytarciu gumką zapisów ołówkiem) nanoszone były wyniki długopisem i zarówno przewodniczący, jak i pozostali członkowie komisji podpisywali się pod protokołem, który NATYCHMIAST należało wywiesić w widocznym miejscu za szybą jednego z okien Obwodowej Komisji Wyborczej. W taki sposób NATYCHMIAST w kilku kopiach powstawał i musiał powstać FUNDAMENTALNY dla wyborów dokument.

Czy z czymś takim mogliśmy mieć teraz do czynienia???

NIE!!! I jeszcze raz NIE!!!

Zgodnie z procedurami zaleconymi przez PKW, (…) wszyscy przewodniczący komisji wraz ze swymi zastępcami NATYCHMIAST, zamiast sporządzić legalny i podpisany przez wszystkich członków komisji PROTOKÓŁ, mieli uczynić zupełnie coś innego a mianowicie z kartkami owych wstępnych protokołów, wypełnionych ołówkiem, mieli NATYCHMIAST pobiec do komputerów zainstalowanych gdzieś piętro wyżej i w tych pomieszczeniach – innych niż te, w których liczone były głosy – rozpoczęli ów maraton wpisywania wyników do upadłego i na próbę, i znów, i jeszcze raz, i po kilku godzinach, i po kilkunastu godzinach, i po kilkudziesięciu godzinach znów (bo system padał i padał, szwankował i szwankował).

A wyniki wpisywali bohatersko i do upadłego do komputerów z owych wstępnie przez siebie sporządzonych, ołówkowych szkiców, niepodpisanych, i nie mających żadnej mocy prawnej „protokołów” – prawdziwych protokołów wciąż nie było i nie było bo „komputer nie zatwierdził.

(..) Bardzo ważną i wcale nie uboczną tutaj sprawą jest to, iż ostateczne Protokoły, jeśli wreszcie powstały po licznych perypetiach i po kilkunasto albo kilkudziesięciogodzinnym oczekiwaniu – o ile system się „odwiesił” – przekazywane były do podpisu pozostałym członkom Komisji Wyborczych, po WYDRUKOWANIU z drukarek podpiętych do komputerów PKW i po przejściu procedury zakwalifikowania protokołu przez PKW a nie Obwodowej Komisji Wyborczej.

Czyli ni mniej ni więcej tylko chcę wskazać na to, że PROTOKÓŁ, który normalnie i z istoty PRAWA powinien być FUNDAMENTALNĄ PODSTAWĄ do jakichkolwiek wstępnych i jakichkolwiek dalszych działań, powstawał dopiero WTÓRNIE, dopiero na skutek przejścia przez system komputerowy PKW i powstawał WTÓRNIE, zwrotnie, dopiero jako finalny produkt, po zaakceptowaniu wprowadzanych danych przez system PKW a jako namacalny, materialny produkt i do podpisania przez wszystkich członków komisji był wypluwany przez DRUKARKĘ podpiętą pod system PKW.

Co się jednak dzieje, gdy na nieszczęście nasze (a na szczęście dla z góry przygotowywanego sfałszowania wyborów) następuje AWARIA SYSTEMU, owe „nieoczekiwane” choć kolejne i już nam medialnie WDRUKOWANE oraz przyswojone nawalenie systemu komputerowego???

– NIE MA i nie będzie aż do końca usunięcia awarii, legalnych, prawnych, istotnie konstytucyjnych PROTOKOŁÓW z wynikami wyborów!!! Nikt ich nie wywiesi i nie ma szansy na podliczenie głosów!

(..)mijają kolejne dni, ponieważ NIE MA protokołów W OGÓLE, na podstawie których dopiero można w sposób prawidłowy podliczyć głosy a także dlatego, że udająca opozycję opozycja nie posiada żadnych własnych danych, żadnego spisu wyników, pochodzących z danych własnej siatki ludzi rozproszonych wśród członków komisji i mężów zaufania, to ANI OPOZYCJA, ANI PKW, ANI NIKT Z WYBORCÓW, ANI NAWET KANDYDACI, nie mają pojęcia o tym, jaki jest prawdziwy obraz wyników i tak, i tak wynik zostanie przyjęty w sposób magiczny! (Ilu z nas pytało swych kandydatów o wynik nawet w ich małym okręgu – czy wiedzieli??? Nie „bo system nie działa”, a z protokołów? Nie bo przez kilkadziesiąt godzin, jak nie było tak nadal wywieszonych nie ma „bo system nie działa” i „się protokoły nie wydrukowały z komputera” podczepionego do systemu PKW).

Upływający czas, idący już w kilka dziesiątków godzin, pozwala na modyfikowanie wyników wyborów albo subtelne albo na chama (w zależności od obwodów, okręgów, województw, na ile były obstawione „swoimi” ludźmi)

PODSTAWĄ FAŁSZOWANIA JEST BRAK LEGALNYCH I POWSTAŁYCH W SPOSÓB PRAWNY, SZYBKO SPORZĄDZONYCH, PROTOKOŁÓW WYBORCZYCH.

Mieliśmy w tych wyborach, po raz pierwszy w historii wyborów, w mistrzowski sposób skoordynowany, z jednej strony zapowiadany i faktyczny chaos a z drugiej zagwarantowany przez bardzo długi czas brak protokołów wyborczych w obwodowych komisjach wyborczych.”

I to jest podstawa do unieważnienia tych wyborów. Do tego trzeba dodać atak hakerski na system wyborczy, co daje pełne prawo do działań prawnych nie uznających wyniku wyborczego.

 

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź