Programowo przed wyborami

Programowo przed wyborami

0
0
SHARE

Andrzej DudaDoktor prawa, Andrzej Duda – poseł Prawa i Sprawiedliwości tuż przed ogłoszeniem listy kandydatów do Parlamentu Europejskiego swojej partii, z powagą i troską o polskie interesy w Brukseli odnosi się w naszym komentarzu do programu PiS.

Mówi wprost – chcemy tam mieć doborową drużynę, ludzi z doświadczeniem a przede wszystkim z wystarczającą wiedzą. Chodzi o to, żeby natychmiast po objęciu swoich stanowisk w Europejskim Parlamencie podjęli działania na rzecz naszego kraju, co jest teraz absolutnie zaniedbane we wszystkich obszarach, z punktu widzenia naszej polityki.

Obecny rząd reprezentowany prze PO i PSL występuje z pozycji przytakującego i powołuje się na – w pewnym sensie – abstrakcyjne pojęcie wspólnotowości. A tymczasem coś takiego jak wspólnotowość, kiedy idzie o interes własnego kraju – nie istnieje. Przedstawiciele innych państw zabiegają i walczą o swoje interesy, a politycy obecnego rządu jakby krępowali się „głośno” – wyraźnie a nawet jak trzeba odrębnie występować w sprawach Polski. To postawa niespotykana dotychczas w historii Parlamentu Europejskiego, w takim zakresie jak to teraz ma miejsce w grupie posłów reprezentujących nasz rząd, a de facto nasz kraj. Tłumaczenie wszystkiego wspólnotowością jest po prostu bzdurą, na którą nabierają się tylko niezorientowani, wręcz naiwni odbiorcy tej zakłamanej retoryki w Polsce.

W nowym rozdaniu w Parlamencie Europejskim po zmianie obecnego układu, z naszej strony musi być twarda postawa walki o interes Polski i to będzie naszym najważniejszym priorytetem, oczekiwanym również przez Polaków. Wiele spraw zostało zaniechanych lub wręcz przeforsowanych przeciw naszym interesom, teraz należy to w miarę możliwości odwracać. Sprawy, w których trzeba występować o interesy własnego kraju są zawsze najtrudniejsze, ale nie mogą być pomijane i zaniechane, bo to winien jest każdy parlamentarzysta swoim wyborcom.

Natomiast są w PE obszary, gdzie nasze (PiS-u) propozycje programowe są zbieżne w wielu punktach z unijnymi i łączą Parlament, a wiec trzeba je skutecznie i szybko wykorzystać.

Takim wspólnym obszarem jest nasz ogłoszony już w kraju program dla rodziny – wspierania i pomocy dla rodzin. A konkretnie dodatki płacowe:

1)      Pierwszy dodatek 500,00 zł na pierwsze i kolejne dziecko, wypłacany słabszym, mniej zarabiającym rodzinom:

2)      Drugi dodatek dla średnio ale już lepiej zarabiających byłby wypłacany w kwocie 500,00 zł

ale na drugie dziecko i każde kolejne 500,00 zł. (tj. przy 4-ce dzieci 1500,00);

Ten program deklarujemy w naszym dokumencie programowym, a więc nie jest to gołosłowne i czcze gadania, do jakiego Polacy przywykli za tego rządu. Żeby można zrealizować ten program trzeba wprowadzić go ustawą i stać się to może zaraz po wyborach do polskiego Sejmu. To są sprawy wewnętrzne Polski ale niezależnie od tego nasi parlamentarzyści europejscy będą zabiegać o wprowadzenie jej na szersze forum unijne. Zawalczą o nową jakość, o „nowy sens polityki unijnej” – polityka prorodzinna, jako wspólny europejski obszar działania. Skoro udało się kiedyś wywalczyć dla całej Unii dopłaty do rolnictwa, to dlaczego nie można podjąć walki o ochronę i wspieranie rodziny?

Szczególnie teraz kiedy w całą Europę dotyka niż demograficzny taka polityka prorodzinna jest uzasadniona. Niektóre kraje zaczęły ją już stosować u siebie w jakimś zakresie, a chodziłoby o przyjęcie europejskiego systemu obejmującego rodzinę i to również jest naszym (PiS-u) pomysłem na wspólną politykę europejską. Pomysł ten wpisuje się w perspektywiczne działanie zahamowania niekorzystnych tendencji demograficznych dla Europy.

Wszystkie tego typu działania nie mogą jednak zasłaniać z pola widzenia tego najważniejszego dla naszego kraju priorytetu, czyli interesu naszego państwa ze wszystkimi jego aspektami. Posłowie Parlamentu Europejskiego muszą na bieżąco reagować na wszystkie sprawy o których decyduje UE, a które mają wpływ na nasze życie w kraju.

W odniesieniu do najnowszych wydarzeń na Ukrainie – aneksji Krymu przez Rosję poseł powiedział.

– To co się wydarzyło na Ukrainie jest dla nas niepokojące, a nawet groźne. Bezpośrednia polityka rządu premiera Tuska i ministra Sikorskiego obnażyła fiasko i miałkość ich programu wobec Wschodu.

– Można powiedzieć, że wobec Ukrainy i tego co ostatnio zaszło nie było żadnej polityki ze strony polskiego rządu. Nie było jej też ze strony UE i teraz jest nadal blokowana jej jednomyślność -na zastosowania sankcji wobec Rosji przez Niemcy. I to można śmiało nazwać słabością a nawet porażką, zarówno Polski jak i całej UE. Niemcy forsują w ten sposób swój interes, ale pomaga im w tym polska dyplomacja obecnego rządu, wiec należy się zastanowić czyjego interesu pilnuje rząd D.Tuska?

– W tym kontekście groźna jest retoryka rządu Donalda Tuska, wprowadzająca w błąd Polaków. Ta retoryka w naszych propaństwowych mediach generuje kłamliwy komunikat w obronie Ukrainy, co jest pustosłowiem wobec faktów. Wobec Rosji potrzebna jest zdecydowana postawa i działanie i nie ma innej możliwości powstrzymania rosyjskiej ekspansywnej polityki na kraje będące niegdyś w „kleszczach jej uścisku”.

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź