„Przemysł pogardy” – nasza recenzja

„Przemysł pogardy” – nasza recenzja

14
0
SHARE

DSC_0143-001a

Przemysł pogardy. Niszczenie wizerunku prezydenta Lecha Kaczyńskiego w latach 2005-2010 oraz po jego śmierci – to pełny tytuł najnowszej książki Sławomira Kmiecika, absolwenta Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, dziennikarza, redaktora, publicysty i komentatora, autora dorocznych, wierszowanych szopek politycznych i kilku książek na temat satyry politycznej, w tym tak znanych pozycji jak „Wolne żarty! Humor i polityka, czyli rzecz o polskim dowcipie politycznym”, „Chichot (z) polityka” oraz „Niezłe szopki. Polska polityka na wesoło 1999-2009”. Jak pisze o swoim najnowszym dziele sam autor „książka jest dowodem w sprawie – pierwszym i jak do tej pory jedynym tak obszernym i ściśle udokumentowanym potwierdzeniem istnienia w III RP przemysłu pogardy”.

Uwagę Czytelnika zwraca już sama okładka, na której przedstawiono zestaw pierwszych stron gazet i tzw. „tygodników opinii”. Wydawcy i redaktorzy owej polskojęzycznej prasy w latach 2005-2010 wizerunkiem głowy państwa operowali bowiem do woli. „Prezydent jest zły”, „Kłamię, więc jestem”, „Dureń”, „Boję się PiS-u” to tylko niektóre z niezliczonej ilości tytułów, medialnych wrzutek i zwyczajnych, perfidnych szykan, których Lechowi Kaczyńskiemu nie szczędzono. Pozycja opatrzona jest mottem składającym się z fragmentów dwóch zupełnie odmiennych dzieł. Jeden fragment pochodzi z „Przesłania Pana Cogito” Zbigniewa Herberta, drugi z „Mądrości Syracha”. Łączy je jednak treść, w obu przypadkach zwracająca uwagę na siłę słów i języka; „Wielu padło od ostrza miecza, ale nie tylu, co od języka”(Syr. 28, 17-18).

Książka została skonstruowana w sposób czytelny i przejrzysty. Podzielona jest na dwie części. Pierwsza, „Misja: zabić śmiechem”, składa się z dwunastu rozdziałów, z których każdy traktuje o innej „gałęzi przemysłu pogardy”. I tak mamy prezydenta w polityce i na salonach, w prasie i na fotografiach, na rysunkach i w radiu, w telewizji i u showmanów, w Internecie i w reklamie, na scenie i w kabarecie. Część druga: „Śmierć do rozpuku” to jeden obszerny rozdział zatytułowany „Po 10 kwietnia 2010”. Znajdziemy tutaj „kaczkę po smoleńsku”, „krwawą Mary”, „zimnego Lecha”, „Martę z rozbitej rodziny” i wiele innych.

Książki tej nie mogę polecić wszystkim, bowiem sięgnąć po nią powinny wyłącznie osoby o mocnych nerwach. Dlaczego? Przez pięć lat prezydentury Lecha Kaczyńskiego oraz przez kolejne trzy lata, już po jego tragicznej, dodajmy: niewyjaśnionej do dziś, śmierci, dawkowano nam owe szykany, podłe żarty, zmanipulowane wypowiedzi i zafałszowane relacje. Jedni się śmiali i wtórowali, innym było przykro, część wyrażała oburzenie i solidarność z prezydentem, ale zdecydowana większość obojętnie i biernie przyglądała się tym igrzyskom. Bez względu jednak na indywidualne postawy Polaków wobec godzącego w głowę państwa „przemysłu pogardy”, starano się uderzać w Kaczyńskiego w sposób, który Polacy byli w stanie znieść. Brano bowiem pod uwagę fakt, że Lech Kaczyński zdobył zaufanie kilku milionów obywateli, zostając I wiceprzewodniczącym NSZZ „Solidarność” (praktycznie kierował Związkiem w czasie kampanii prezydenckiej L. Wałęsy i po jego wyborze na urząd prezydenta RP), Szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego, senatorem, posłem na Sejm RP, Prezesem Najwyższej Izby Kontroli, Ministrem Sprawiedliwości i Prokuratorem Generalnym RP, Prezesem Prawa i Sprawiedliwości, Prezydentem Warszawy, nareszcie Prezydentem RP. Większość z tych stanowisk wymagała społecznego zaufania i poparcia w realnych wyborach. Wiedzieli o tym autorzy tytułowego „przemysłu pogardy”, dlatego Kaczyńskiego niszczono w sposób przemyślany, zaplanowany i stopniowy, a społeczeństwo łykało „małe”, gorzkie pigułki.

Książka Sławomira Kmiecika jest jednak „dawką śmiertelną”, zebrane w niej bowiem zostały przykłady żartów, kpin, oszczerstw i szyderstw pochodzące z wszelkich dostępnych źródeł i kanałów kolportowania, a w szczególności z Internetu, prasy, radia i telewizji (nazwanych wcześniej przeze mnie „gałęziami przemysłu pogardy”). O skali tego haniebnego procederu niech świadczy zawierający ponad pół tysiąca nazwisk indeks, zamieszczony na końcu książki. Są to w większości nazwiska osób biorących czynny udział w niszczeniu wizerunku prezydenta Lecha Kaczyńskiego w latach 2005-2010 oraz po jego śmierci.  

Autor zwraca uwagę, że niektóre z przytoczonych w książce wypowiedzi zawierają wulgaryzmy i wyrażenia kłócące się z ogólnie przyjętymi zasadami przyzwoitości, przez co mogą godzić w czyjeś poczucie smaku i estetyki. To „dosłowne cytowanie” w zamiarze autora ma zachęcić Czytelników do jeszcze głębszej refleksji.

W mojej opinii książka Sławomira Kmiecika to nie tylko dowód w sprawie, ale silny argument w ręku tych, którzy sprzeciwiają się wszelkim oznakom „przemysłu pogardy”, jedynej w Polsce branży, której kryzys, póki co, nie zagraża.

Polecam!

Grzegorz Nieradka

fot. Anna Loch (na zdjęciu Grzegorz Nieradka i Sławomir Kmiecik podczas spotkania w Krakowie)

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź