Przerwany spektakl w Narodowym Starym Teatrze

Przerwany spektakl w Narodowym Starym Teatrze

35
1
SHARE

IMG_9881Skandal, do jakiego doszło podczas studenckiej premiery sztuki „Do Damaszku” w reżyserii Jana Klaty, przejdzie do historii Narodowego Starego Teatru w Krakowie. Oburzona publiczność przerwała przedstawienie i w geście sprzeciwu opuściła salę. 

Obrzydliwe sceny kopulacji, wulgaryzmy a na widowni dzieci – tak zaprezentował się krakowski Narodowy Teatr Stary. Oburzeni widzowie masowo zaczęli opuszczać salę w chwilę po tym, jak znany krakowski artysta, Stanisław Markowski, od lat związany z tym teatrem, przerwał przedstawienie.

– Wstyd! Hańba! Dość! To jest Teatr Narodowy! – to tylko niektóre z okrzyków dobiegających z widowni.  

Zaprezentowany podczas spektaklu poziom obsceny okazał się nie do zniesienia dla kilkudziesięciu widzów. Po reakcji publiczności reżyser sztuki, Jan Klata, oraz wszyscy aktorzy pojawili się na scenie. Nie zamierzali jednak wysłuchiwać ostrych słów krytyki. Z relacji Witolda Gadowskiego, będącego jednym w widzów, wynika, że Klata kazał wynosić się z teatru wszystkim tym, którym sztuka się nie podoba.

IMG_9894 Za moje pieniądze – podwójnie moje, bo i z budżetu i za zapłacony bilet – słyszę „wynoście się”. Pan Klata chyba całkowicie zatracił poczucie rzeczywistości. Ten skandal jest skandalem kryminalnym. To jest teatr narodowy. Nie zdarzyło się dotąd, żeby spektakl został w ten sposób przerwany. To świadczy o tym, że granice prowokacji zostały przekroczone i dzieje się coś niesmacznego i niestosownego, skoro ludzie tak reagują – relacjonuje portalowi wpolityce.pl redaktor Witold Gadowski.

Wbrew temu, co podają niektóre media, kilka osób już wcześniej zaczęło opuszczać widowisko, jeszcze przed jego masowym opuszczeniem. W ciągu pierwszych 25 minut, w geście protestu salę opuściło co najmniej pięciu widzów. Zapewne nie mogli oni znieść widoku Krzysztofa Globisza kopulującego ze scenografią oraz Doroty Segdy wulgarnie imitującej akt seksualny.

Do bardzo symbolicznego zdarzenia doszło, gdy Stanisława Rozwadowska – znająca osobiście Krzysztofa Globisza – opuściła swoje miejsce na widowni i podchodząc do sceny prosiła aktora, aby nie brał udziału w tym skandalicznym widowisku. Jak zrelacjonowała nam później p. Stanisława, Globisz bardzo przeżył jej apel i w oczach aktora pojawiły się łzy.

IMG_9887– Musi się zmienić dyrektor, musi się zmienić program, nie mogą być szykanowani aktorzy, że się ich wyrzuci, że będą pod presją, albo będą grali u niego te wariactwa, albo nie. I to nie jest jedyny taki spektakl – tymi słowami zwrócił się natomiast do słuchaczy Radia Kraków Stanisław Markowski.

Po opuszczeniu sali przez część widowni, spektakl został wznowiony. Po nim odbyła się debata, w której wzięli udział: Jan Klata, Sebastian Majewski, Maciej Nowak (dyrektor Instytutu Teatralnego, publicysta) oraz dr Marcin Kościelniak z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dyskusję poprowadził edukator Narodowego Starego Teatru, Sebastian Liszka.

Tekst: Grzegorz Nieradka

Fot.: Jan Lorek

1 KOMENTARZ

  1. Ja jestem człowiek młodym sztuka jest sztuką. Jeśli teatr chce się rozwijać to musi się rozwijać przez młodych, a kto głównie wychodził ? Ludzie po 50 może starsi którzy no powiedzmy sobie są jedną nogą w grobie. Wiem że znają się na sztuce ale pora na młodsze pokolenie.

Zostaw odpowiedź