Ranking polskich uczelni, czyli pic na wodę fotomontaż!

Ranking polskich uczelni, czyli pic na wodę fotomontaż!

0
0
SHARE

pasierbiewicz

Właśnie w mediach ogłoszono z wielką pompą wyniki Rankingu Szkół Wyższych 2013 przygotowanego przez magazyn„Perspektywy” i gazetę „Rzeczpospolita”.

Podobnie, jak to było rok temu, w rankingu polskich uczelni na 1. miejscu znalazł się Uniwersytet Jagielloński. 2. miejsce zajął Uniwersytet Warszawski.

Oczywiście media mainstreamowe serwują tę wiadomość w zakłamanym kontekście rzekomego wzrostu poziomu kształcenia Polaków, czytaj w wyniku mądrych rządów premiera i jego Platformy.

Nie podano jednak, a szkoda, na którym miejscu plasuje się ta najlepsza polska uczelnia w rankingach europejskich i światowych. Dyskretnie przemilczano, że liderka polskiego konkursu w Rankingu Szanghajskim zamyka Uwaga! – czwartą setkę uczelni światowych!!!

Czemu tak się dzieje? Już wyjaśniam.

W moich czasach, misją szkoły wyższej była instytucja profesora, który wychowywał grono swoich uczniów i przygotowywał ich do zawodu ucząc twórczego i samodzielnego myślenia.

Teraz, kiedy przyszło nowe, a szczególnie od czasu objęcia swej funkcji przez panią minister Kudrycką wszystkim zaczynają rządzić wyłącznie wskaźniki, algorytmy i sondaże.

Zaś w algorytmie, od którego zależy ile pieniędzy dostanie uczelnia jedną ze zmiennych wejściowych jest „ilość studentów”. W tej sytuacji, co można „po ludzku” zrozumieć, uczelnie chcąc zgarnąć jak najwięcej kasy zwiększają ilość studentów kilka, a w skrajnych przypadkach kilkanaście razy, ale Uwaga! – przy praktycznie niezmienionym ilościowo stanie osobowym kadry dydaktycznej.

Nie muszę chyba tłumaczyć jak się to przekłada na poziom kształcenia Polaków, który się obniża w tempie katastrofalnym!!! Przeładowane grupy studenckie, programy klecone na kolanie, udziwnione nowe kierunki, przeciążone pensum dydaktyczne, ogłupiające testy dla kretynów, pogoń za grantami kosztem dydaktyki, żenujący poziom studiów zaocznych, a dopiero na szarym końcu, jeśli w ogóle – interes studentów. Słowem nasze uczelnie stały się pod rządami Tuska fabrykami produkującymi masowo w systemie taśmowym kadry absolwentów delikatnie mówiąc niedouczonych, albo jak kto woli rzesze przyszłych potencjalnych bezrobotnych.

Tu pragną zauważyć, że proces degradacji jakości kształcenia ma dużą bezwładność, a efekty obecnej, skrajnie nieodpowiedzialnej polityki edukacyjnej rządu Donalda Tuska dadzą o sobie znać dopiero za kilka lub kilkanaście lat, kiedy absolwenci polskich szkół wyższych staną sie, na całe dekady, źle wykwalifikowaną, tanią siłą roboczą pracującą na zmywakach w krajach rzeczywiście cywilizowanych.

Ale co tam przyszłość i los kraju. Ważne, że przed wyborami premier Tusk i jego Platforma mogą się chwalić wskaźnikami informującymi o tym, że Polska jest przodującym w świecie krajem jak chodzi o ilość osób studiujących. O tym jak studiujących ani słowa – tylko pokrętnie obliczane i mamiące ludzi wskaźniki, wskaźniki, wskaźniki.

I gdyby nie to, że mi nie wypada, powiedziałbym Państwu gdzie sobie obecna władza może te wszystkie wskaźniki schować.

Krzysztof Pasierbiewicz

(nauczyciel akademicki z długim stażem)

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź