To, co dziś niektórzy dziennikarze wyprawiają…

To, co dziś niektórzy dziennikarze wyprawiają…

2
0
SHARE

Legutko ryszard„Dziennikarstwo to zawód kompletnie zdegradowany w okresie komunizmu” – taką refleksją podzielił się z nami Prof. Ryszard Legutko  będąc przy okazji zakupów w księgarni Gazety Polskiej na Jagiellońskiej, jeszcze nieco wakacyjnie. Powiedział to w kontekście ostatnich wydarzeń bliskowschodnich, unijnej polityki wobec tych wydarzeń oraz przekazu medialnego w naszym kraju. Zapytany co ciekawego przekaże nam z brukselskich salonów powiedział:

– Teraz jednak najbardziej gorącym i absorbującym tematem jest Ukraina i unijna polityka bliskowschodnia, a nas tam nie ma. Polska bezwzględnie powinna uczestniczyć we wszystkim co się w zakresie tej polityki ustala. A to, że się ustala tam pewne strategie bez nas dowiadujemy się co chwilę. Przedstawiciele unijni rozmawiają z Rosją o najbliższym naszym sąsiedzie, tuż za naszą granicą bez nas, a nasze usłużne media przekonują, że to dobrze.

Czy chce pan profesor powiedzieć, że wszystkie media tak postępują? 

– Ależ skąd, nie wszystkie bo mamy już media alternatywne, a przede wszystkim niezależnych dziennikarzy, ale te proporcie są  zdecydowanie niekorzystne dla obiektywizmu medialnego i niezależności.

– Ciągle w mediach usłużnych słyszymy, że rozmowy prowadzone bez naszego udziału nic nie znaczą gdyż są nie udane i my za nie nie ponosimy odpowiedzialności, więc dobrze że nas tam nie ma – taki wywód to przewrotny absurd i mącenie ludziom w głowach. Rozmowy rzeczywiście do niczego nie prowadzą i nie mam złudzeń, że w ich wyniku Rosja wycofa się z imperialnej polityki i wstrzyma akcję militarną wobec Ukrainy. Uważam jednak, że jeśli jest jakiś aspekt polskiej polityki międzynarodowej w Europie, który pozwala żeby Polska była tam obecna to teraz taki aspekt absolutnej konieczności właśnie jest. W Unii dla nas takim newralgicznym obszarem jest polityka bliskowschodnia, czyli relacje Unia Europejska a Rosja, Ukraina, Białoruś, Gruzja czyli kraje dawnego bloku sowieckiego. To bezsprzecznie i absolutnie sprawy dla nas podstawowe.

–  Wszystko co się tam dzieje powinno nas interesować z naszego punktu widzenia, bo to są nasi bliscy i dalsi sąsiedzi a jeśli nas tam nie ma, to bardzo źle. Nie są dla nas ważne relacje Unia Afryka, czy nawet Unia USA, tam istotnie może nas być mniej, ale nie w relacjach Unia kraje byłego Związku Radzieckiego.

I to jest w dużej mierze wina tych nierzetelnych mediów? Można je obarczyć usypianiem społeczeństwa na sprawy ważne dla Polski?

– Niedawno słyszeliśmy w mediach barwne relacje ministra spraw zagranicznych rządu, że siedzimy przy stole negocjacji i co? Nawet nie jestem pewien – porównując to do karty menu czy my znajdujemy się tam gdzie ten stół stoi. My nie tylko nie znajdujemy się przy stole, nie jesteśmy ujęci w karcie dań tylko w bardziej odległym miejscu, gdzieś bliżej toalety. Nie chce dalej rozwijać tej metafory ale tak czy siak, wcale nie dzieje się dobrze.

– Tłumaczenia mediów oczywiście niektórych mediów, że to tak powinno wyglądać, są tyle bałamutne co bezczelne, ktoś niezaproszony do stołu nie ma przy tym stole nic do powiedzenia. Kiedy można mieć coś do powiedzenia dał przykład prezydent Lech Kaczyński w Gruzji, gdzie sam był przy stole i do stołu zaprosił naszych wschodnich sąsiadów. Wówczas byliśmy przy stole i gdyby to był obecny prezydent i opcja która teraz rządzi, ten przykład byłby zapewne dziś na pierwszym miejscu w wielu wiadomościach, programach tych przeważających usłużnych mediów.

– A dziennikarstwo – przykro mówić – ten zawód, ta grupa społeczna w komunizmie została tym komunizmem bodaj najgłębiej dotknięta i zdeprawowana. Jeżeli pośród grup społecznych można wymienić kilka środowisk to środowisko dziennikarskie dotknięte zostało bardzo głęboko i do dziś przejawia tendencje dla komunizmu znamienne. I nie chodzi o to czy dziennikarze mają swoje mniejsze lub większe sympatie, to dzieje się zawsze i jest ludzkie. Ale to co dziś niektórzy dziennikarze wyprawiają, to nie sympatie i antypatie ale skrajna nierzetelność, gdyż nie można dowodzić rzeczy, których dowieźć się nie da, bo to skrajny absurd i poniża czytelnika, słuchacza czy widza.

– Nie można dowodzić, że taśmy są bez znaczenia, a nawet one pokazują zatroskanie tych polityków losami ojczyzny – taki przekaz w większości mediów słyszymy.

– Nie da się dowieść tezy iż dobrze że nas nie zaproszono do unijnego stołu i że ma to związek z kryzysem ukraińskim, kiedy wszystkim wiadomo, że tak nie jest.     

– Na szczęście powoli odradza się środowisko odpowiedzialnych dziennikarzy i dobrze że powstało trochę alternatywnych struktur medialnych i z ich przekazu społeczeństwo czerpie wiedzę o rzeczywistości. Należy się cieszyć, że one są i rozwijają się choć jeszcze te proporcje są dla zdrowia społeczeństwa – dla  nas Polaków niekorzystne.   

Dziękujemy za rozmowę.    

Rozmawiała Grażyna Gregorowicz

Fot. www.fronda.pl

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź