Władze Krakowa sprzyjają promocji putinowskiej Rosji?

Władze Krakowa sprzyjają promocji putinowskiej Rosji?

37
0
SHARE

Władze Krakowa sprzyjają promocji putinowskiej Rosji?

Radny miasta Krakowa Ryszard Kapuściński wraz  prof. Arkadym Rzegockim i Bolesławem Kosiorem zorganizowali konferencję prasową, której tematem było pytanie – czy w Krakowie powinien odbyć się koncert Chóru Aleksandrowa? Pytanie to było jednocześnie protestem przeciw organizacji w obiektach miejskich (Centrum Kongresowe) koncertu owego chóru o stricte sowieckich korzeniach.

Kapuściński przypomniał historię chóru, podczas II wojny Światowej ten chór jeździł przed frontem czerwonej armii sowieckiej i zagrzewał do bitwy. To chyba niezbyt szczytne dokonania aby go w Krakowie promować. Tym bardziej, że jeszcze nie przebrzmiało echo próby organizowania w Krakowie dni kultury rosyjskiej w czasie kiedy nawet polskie MSZ po aneksji Krymu zawiesiło centralne uroczystości tych obchodów.

Przypomnijmy, coroczne wydarzenie (organizowane przez cały czas III RP) koncertowania tego chóru po Polsce wydaje się dość kuriozalne i można by go porównać do zachowania się Grosa wobec Polski i Polaków. W jednym i w drugim przypadku czas najwyższy aby agendy państwowe i urzędowe przestały się zasłaniać wolnością rynku, demokracją i czym tam jeszcze? Na szczęście Polacy się budzą, budzą się w młodym pokoleniu, to ci od Żołnierzy Wyklętych – Niezłomnych. Oni się nie patyczkują, nie stosują mowy zastępczej, poprawności politycznej tylko z wprost na portalach społecznościowych sypią prawdą w oczy.

Tym razem wsparli ich głos radni Prawa i Sprawiedliwości, zarzucili władzom miasta Krakowa sprzyjanie propagowaniu tego kontrowersyjnego widowiska w czerwonoarmijskich mundurach dlatego, że odbywa się ono w obiektach zarządzanych przez miasto. Ryszard Kapuściński przyrównał sytuację gloryfikowania Chóru Aleksandrowa do heroikomicznego opisu w „Monachomachii” Krasickiego  – parodii  eposu bohaterskiego.

Urzędnicy bronią w mediach swojego stanowiska mówiąc, że to komercyjne wydarzenie i wolny rynek kultury ale wato byłoby się tej komercji przyjrzeć. Chór Aleksandrowa ma w Polsce swoją agencję promocji, która ochrzciła się europejską. Ma ona swoje kontakty i układy, co najmniej od 10 lat bez problemu zdobywa kontrakty zbiorowego zakupu biletów dla pracowników różnych urzędów państwowych i samorządowych – nic łatwiejszego w funkcjonowaniu zespołu, który z zespołów polskich ma takie wsparcie? Nic dziwnego, że szef tej Europejskiej Agencji Reklamowej w Warszawie w wypowiedzi dla Onetu mówi:

– W głowie mi się nie mieści, że można mieszać kulturę z polityką. To perełka, jeden z najlepszych chórów na świecie, który śpiewał m.in. w Watykanie dla papieża Jana Pawła II. Czy zakażemy też wykonywania rosyjskich baletów i wyświetlania rosyjskich filmów? A dlaczego nie? Jeżeli te filmy czy balety miałyby obrażać nasze narodowe racje i uczucia wyrządzonych nam niegdyś krzywd?

Należy w tym miejscu szefa agencji sprostować i przypomnieć, że porównywanie baletu rosyjskiego do Chóru Aleksandrowa, jest dużym nadużyciem a to, że chór tak prężnie działa świadczy tylko o tym jak potężne macki ma rosyjska propaganda od stalinowskich czasów. W kontekście Watykanu trzeba  też przypomnieć „zakonną służbę pewnego polskiego jezuity”, który potem przekształcił się w ambasadora w czasie katastrofy smoleńskiej. Świadczy to nie tylko o braku polskiej polityki tak historycznej jak i kulturalnej, ale świadczy też o ekspansywnej strategii zewnętrznej. Strategii niesprzyjającej tak naszej jak i europejskiej racji stanu. I oto powoli doczekaliśmy się już skutków tej polityki w postaci przemieszczania się kulturowego kontynentów.

Przypomnijmy jeszcze, że wiosną ubiegłego roku, w wyniku protestów, nie doszło do koncertu innego rosyjskiego zespołu – Chóru Armii Aleksandra Pustowałowa, który miał zaśpiewać w Filharmonii Krakowskiej. A więc nie jest do końca tak jak wyolbrzymia szef agencji krasnoarmiejskiego chóru i Polacy nie czekają tu z otwartymi ramionami na widowisko wprost urągające naszej historii choćby zewnętrznym wizerunkiem i strojem Armii Czerwonej. Należy pamiętać, że ten chór został utworzony na specjalne polecenie Stalina i dla „czczenia jego dzieła” – Armii Czerwonej. I niech się nikt nie łudzi, że zaśpiewanie przez ten chór pieśni „Czerwone Maki…” nie ma swojego celu. Tylko patrzeć jak przeczytamy czy usłyszymy w zachodnich środkach masowego przekazu, że pod Monte Casino walczyła Armia Czerwona a przy niej Polacy. Tak jak słyszymy od Grosa, że zabiliśmy więcej Żydów niż Niemców podczas II wojny Światowej.

To dobry znak, że znaleźli się radni Krakowa, którzy zechcieli zauważyć ten problem coraz mocniej narastający oddolnie w społeczeństwie, szczególnie w młodej generacji.

Przypomnijmy jeszcze ubiegłoroczny protest w południowej Polsce:  „Witajcie polscy Moskale” to hasło z transparentu jaki witał w Kielcach tych, którzy postanowili pójść do Filharmonii Świętokrzyskiej na koncert rosyjskiego – Chóru  Alexandre Poustovalov. W 2014 roku Jerzy Kenig organizator tego protestu swego czasu ściśle związany z Gazetą Polską, kandydujący w ub. roku do Parlamentu Europejskiego ze Świętokrzyskiego mówił do mediów o tym chórze:

(… ) jest kontynuacją wojskowego chóru Armii Czerwonej im. Aleksandrowa. Chóru, który zagrzewał żołnierzy sowieckich na wszystkich frontach od 1928 roku. Uważamy, że w kontekście zarówno historycznym, a przede wszystkim aktualnej sytuacji za naszą wschodnią granicą, koncert tej formacji w Kielcach jest co najmniej niestosowny. Brak sprzeciwu Marszałka i jego Urządu na koncert odbywający się w budynku przez niego zarządzanym traktujemy jako symbol niedojrzałości politycznej naszych samorządowców. Świadczy o kompletnej niewiedzy czego armia sowiecka dokonywała w naszym kraju od 1939 roku.

Tegoroczna trasa koncertowa po Polsce dla Chóru Aleksandrowa zaczyna się w listopadzie, Krakowski koncert planowany jest na grudzień, czy do niego dojdzie zależy w dużej mierze od oddolnego nacisku społecznego na miejscowe władze.

Stanisław Styczyński

Fot. Jan Lorek

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź