Wojna w Jugosławii a bitwa pod Falaise, czyli o rozmowie, która dała...

Wojna w Jugosławii a bitwa pod Falaise, czyli o rozmowie, która dała mi do myślenia

57
0
SHARE

 

– Co wiesz o bitwie pod Falaise?

 – Kim był Władysław Gnyś?

Takie pytania zostały mi ostatnio zadane, i musiałam ze skruchą przyznać, że niewiele jestem w stanie odpowiedzieć.

 – O Powstaniu Warszawskim wiesz wszystko? O Żołnierzach Wyklętych także? O Katyniu?

Pewnego zasobu wiedzy nie mogłam, i oczywiście nawet nie próbowałam się wyprzeć.

 – No właśnie! – stwierdził mój rozmówca. Odwołał się do przykładu Chorwacji, w której wojna toczyła się w latach dziewięćdziesiątych, a zatem stosunkowo niedawno. Mimo to większość turystów, którzy do tego kraju przyjeżdżają myśli raczej o lazurowych wodach Adriatyku i pysznych lodach. Stanowi to pewien kontrast z odwiedzającymi Polskę wycieczkami, z których każda brana jest na zwiedzanie Auschwitz, czyż nie?

Kluczem jest oczywiście polityka historyczna.

Wiele zdarzeń, które przez okres komunizmu w świadomości społeczeństwa w ogóle nie istniały lub były znane nielicznym, i to nielegalnie, zostało już wyciągniętych z mroków historii. Wiemy, że był Katyń, wiemy, że strzelali Rosjanie, a nie Niemcy. Znamy postać Inki i Łupaszki (a jeśli nie, to dobrze byłoby zmienić ten stan rzeczy). O Rotmistrzu Pileckim i generale Fieldorfie „Nilu” też już się mówi. Ale problemy są dwa. Po pierwsze, i tak wiedza o nich dociera raczej do pasjonatów oraz do tych, którzy się z nimi zadają. Po drugie, w tak zwanym głównym nurcie (niestety w tym kontekście pasuje mi kalka językowa z angielskiego „mainstream”) wciąż dominuje Jedwabne i „polskie obozy śmierci”, w których Żydów mordowali naziści. Naziści, żadni Niemcy. I Żydów, tylko Żydów. Nie Polaków, nie Rumunów…

A co z wcześniej wymienioną bitwą, w której tak znaczącą rolę odegrali Polacy pod dowództwem gen. Maczka?

Co z pułkownikiem pilotem Gnysiem, i zestrzelonymi przez niego samolotami Luftwaffe?

Z własnej inicjatywy dorzuciłabym do tych przykładów jeszcze Powstanie Wielkopolskie, jako uwieńczone zwycięstwem, oraz kilka sukcesów technologicznych, jak choćby wynalazek Stefana Kudelskiego, magnetofon Nagra, który stał się najważniejszym typem spośród magnetofonów używanych przez reporterów i studia filmowe. Wspomniałabym też Tadeusza Banachiewicza, twórcę rachunku krakowianowego, użytecznego w mechanice nieba. I można by tak wymieniać, i wymieniać postaci i wydarzenia, z których Polacy byliby dumni, gdyby tylko o nich wiedzieli.

Kiedy mówi się o historii, dobrze jest uwzględniać różne jej aspekty – nie tylko te, które sprawiają, że człowiekowi otwiera się nóż w kieszeni i pragnie biec, mścić, krzyczeć – ale też te, dzięki którym czuje, że ten Naród w centrum Europy to jednak jest coś wart. Że Polacy potrafią nie tylko umierać „za wolność naszą i waszą”, ale też żyć, działać, walczyć, wygrać, pokonać wroga, odkryć coś przełomowego, pchnąć naukę i technikę do przodu…

Że, słowem, zdolni ludzie z tych Polaków. I warto pamiętać o pozytywach, bo motywują do działania.

A wizerunek za granicą? Może rozpropagować postać Krystyny Skarbek, kobiety-szpiega? To tylko przykład, pierwszy z brzegu. Na kartach polskiej historii jest jeszcze niejeden zapomniany bohater.

Gabriela Opiła

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź